piątek, 13 lutego 2009

Volvo : Ford - 1:3!

Hej!

Jak zapewne pamiętacie do przerwy Volvo prowadziło z Fordem 1:0. Po przerwie jednak dużo się zmieniło, głównie za sprawą odwiedzin u faceta zajmującego się wyceną szkód. Pierwszy plus jest taki, że nie jest on z ubezpieczalni tylko z niezależnej firmy, która robi wyceny dla kilku różnych ubezpieczalni, więc jest jakby bezstronny. Po drugie był to młody chłopaczek, bardzo zainteresowany tym po co przyjechaliśmy do Finlandii i jak nam się tu podoba. Wydaje się, że nas polubił. Napstrykał zdjęć szkód z każdej możliwej strony i powiadomił nas, że mamy do wyboru dostać kasę albo naprawić go u nich. Początkowo gorąco doradzał drugie rozwiązanie (bo jak się okaże, że chłodnica jest rozwalona to nie można nim wtedy jeździć...), ale im dłużej rozmawialiśmy tym jaśniejsze stawało się dla niego, że skoro jesteśmy z Polski, a samochód bardzo dobrze nadaje się do jazdy to może lepiej nam go będzie naprawić u nas. Zapytał się nawet ile u nas kosztuje godzina pracy mechanika samochodowego, bo u nich jakieś 70-80 euro (!!!). Zbyłam pytanie odpowiedzią, że tak naprawdę nie wiem, bo zawsze podają pełną kwotę, wraz z częściami i właściwie to się na tym nie znam. :) Koniec końców wybraliśmy pieniądze. Chłopak policzył nam prawie 250 euro za zderzak (u nas 200 zł), oba reflektory razem koło 350 euro (jak widzieliście na zdjęciach reflektory nie są stłuczone, właściwie są nietknięte tylko z tyłu, pod maską jakiś kawałek plastiku był ułamany), 2 albo 3 inne małe części, których nazw nie znam oraz ileś tam godzin pracy mechanika i - najlepsze - ocenił, że wymiana potrwa 4 dni i doliczył po 10 euro za każdy dzień, który będziemy bez samochodu (straty moralne? na autobus? nie wiem).
Razem wyszło tego 984 euro i tym samym mój samochód podwoił swoją wartość ! :)
Zaczęłam się nawet zastanawiać czy nie sprzedać go tutaj, chociaż to na pewno nie jest takie proste. Pieniądze częściowo pokryją nasz wyjazd do Laponii a druga, większa część będzie stanowiła dodatek dla mojego nowego autka w przyszłości. Aha! A chłodnica działa, bo trochę nim pojeździliśmy i wszystko jest w porządku, silnik się nie grzeje. Wiem, że niektórzy będą się o to martwili, więc od razu uspokajam :)

Czyli jednak mogą mi się przydarzyć historie z happy-endem :)

Pozdrawiamy


P.S. Dzisiaj na imprezie weźmiemy trochę zdjęć od ludzików z naszego domku, przejrzymy, wybierzemy i wrzucimy tutaj w najbliższym czasie.

3 komentarze:

  1. Hahaha

    Najlepszy biznes o jakim słyszałem, poza kupnem Manhattanu za 24 dolary. Widzisz Asiu, a chciałaś Forda sprzedać przed wyjazdem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna historia :)

    no i podziwiam infografikę! :D

    OdpowiedzUsuń