A było to tak: pusta droga, mało ruchliwa, osiedlowa, już między blokami Student Village. Już prawie czuć zapach pizzy, która czeka na nas w domu. Na środku tej drogi stoi Volvo, więc nauczona doświadczeniem staję w bezpiecznej odległości od niego (jakieś 5m) i w tym samym czasie on włącza wsteczne i zaczyna cofać. Na to ja w przypływie geniuszu naciskam na klakson i trąbię i trąbię i trąbię (razem pewnie z 10-15 sekund!) a on dalej cofa, aż w końcu ŁUPS! i prosto w mojego biednego Fordusia. Roztrzaskał mi trochę zderzak, ale nic nie odpadło (na razie) - Kuba mówi, że nie odpadnie - wierzę mu, nic lepszego mi nie pozostało :/ Reflektory na szczęście całe, ale trochę go chyba pogięło. Potem czekaliśmy 15 - 20 min na Poliisi, kazali mi dmuchnąć i zabrali się za spisywanie. Nie mam serca robić zdjęć teraz... Może dołączę je poźniej, chociaż to trochę obdzieranie Forda z jego prywatności :/
Co do Poliisi to wierzę im na słowo, że napisane tam jest, że to wina Fina. Mam takie wrażenie, że tam jest napisane: Jukka Vuorio (ten pan) wjechał bezczelnie i z premedytacją w "de Lavalin autoon GA 3044A (puola)". Puola oczywiście znaczy Polska.
Czekam na komentarze pełne szczerych wyrazów współczucia.
Chcesz zobaczyć co zostało z forda?
Kliknij poniżej:
To niestety nie jest tylko kwestia połamanego plastyku - maska się trochę wybrzuszyła i światła się przesunęły, dyskretnie, ale jednak...
Czytaj dalej...


