Witajcie!
W miniony weekend dopadła nas wszechogarniająca fala lenistwa. Może to mieć jakiś związek z medyczną imprezą z okazji zakończenia bloku, na której byliśmy w piątek. Co ciekawe na tę imprezę zaproszeni byli również profesorowie z poszczególnych kończących się właśnie przedmiotów (tzn. neurologia, laryngologia, psychiatria i chyba jeszcze med.rodzinna), których to parodiowali studenci w krótkich przygotowanych przez siebie skeczach. Mimo że, jak wiecie, nie mówimy z Kuba po fińsku to parodie były na tyle udane, że bez trudno rozpoznawaliśmy o kogo chodzi i śmialiśmy się w głos razem z resztą towarzystwa. Dodam dla ułatwienia, że egzaminy z tych przedmiotów odbędą się dopiero za miesiąc! Na AMG to jest nie do pomyślenia, żeby nabijać się z Profesora przed egzaminem. Właściwie to jest niemożliwe, żeby nabijać się z Profesora w ogóle kiedykolwiek jeśli ów Profesor znajduje się w tym samym pomieszczeniu :) Bardzo się cieszyliśmy, że fińscy studenci nas zaprosili, tym bardziej, że w cenie biletu dodatkowo (oprócz alkoholu) było również bardzo smaczne jedzenie. I większość osób była poprzebierana za inne (niż lekarz) zawody.
Sobotni wieczór natomiast spędziliśmy w gronie naszych znajomych z Laponii. Najpierw - tradycyjnie - w saunie. Potem wszyscy przyszli do nas i gotowaliśmy razem jakąś odmianę spaghetti. Niestety, z powodu francuskiego-angielskiego naszego kolegi doszło do małej pomyłki, której efektem było ugotowanie 2 kilogramów makaronu zamiast 1 i trochę :) na 8 osób. W wyniku tego nieporozumienia niedzielny lunch również spędziliśmy w tym samym gronie i również jedliśmy makaron z mięsem mielonym i sosem :) Tak naprawdę to myśmy z Kubą zjedli ten makaron jeszcze na kolację, po czym resztę wyrzuciliśmy do śmieci! :) Do teraz makaron krąży nam w organizmie.

Zaraz po obiedzie (aby oczyścić się z makaronu) pojechaliśmy na spacer na wyspę z jeziorem w środku, 10 km od Turku. W miasteczku studenckim jest już prawdziwa, choć jeszcze trochę chłodna, wiosna. Jakież było nasze zdziwienie jak 10-15 km dalej okazało się, że jezioro jest zamarznięte na tyle, że spokojnie da się na nim stanąć, a nawet przejść kilka kroków a wszędzie wokół zalegają jeszcze resztki roztapiającego się śniegu!
Z tej wycieczki zdjęcia znajdziecie po prawej, tylko musimy je najpierw zebrać od 3 różnych osób i przejrzeć.
Pozdrowienia

Czytaj dalej...