poniedziałek, 12 stycznia 2009

Podróż

Hi Guys!

Postanowiliśmy sobie ułatwić nieco życie i zamiast odpowiadać po kilkanaście razy na te same pytania będziemy umieszczać swoje przemyślenia tutaj, co Wy na to? :)


Na start zdjęcie niezwykle pakownego, szalenie luksusowego i komfortowego samochodu jakim jest Ford Escort. Wiem, jak Cyganie... Nie udało się nam zrobić zdjęcia w środku w kabinie (żeby przykładowo zobrazować odległość głowy kierowcy od przedniej szyby), bo nie było miejsca na tak skomplikowane manewry ;)


Co do podróży to była przede wszystkim dłuuuga. Z Gdańska do Sztokholmu czas umilali nam panowie robole jadący na roboty do Szwecji/Norwegii, których głównym zajęciem było picie, darcie się oraz zaczepianie innych. Wstyd nam było za nich okrutnie, zwłaszcza, że jednego z nich ochrona po wielu próbach uciszenia i doprowadzenia do jako takiego spokoju ostatecznie zakuła w kajdany i sprowadziła gdzieś do izolatki. Plus tego wszystkiego był taki, że jak już posnęli to i nam się udało pospać - nawet do 9!

Drugim etapem był pobyt w Sztokholmie, co wszystkim gorąco polecam. Niestety, na spacer po centrum mieliśmy tylko 1 dzień, ale w tym mrozie (ok. -10 -15 stopni) przemieszczaliśmy się tak szybko (żeby nie zamarznąć), że udało nam się przejść Gamla Stan (Stare Miasto) przynajmniej 3 razy i dodatkowo jeszcze jakieś przyległości (np. ulicę handlową, na której znaleźliśmy 5 sklepów H&M w promieniu 50m - weszliśmy do 4 z nich, aby się ogrzać i sprawdzić co jeszcze innego niż w poprzednich może tam być i, co ciekawe, zawsze się coś znalazło :) ).

No i ostatecznie wsiedliśmy z silną grupą Rosjan na prom Sztokholm - Turku. Tutaj, w celu obniżenia kosztów podróży, wybraliśmy najtańszą możliwą opcję kabiny. Nie wiem czy zdjęcia odpowiednio oddają jej rozmiar...łupinki orzecha. Dodatkową atrakcją były łazienki, w której znaleźliśmy po 2 kabiny WC i po 1 prysznicu na każdą z płci...do dyspozycji całego piętra (na oko jakieś 40 kabin 4-osobowych) !!! Co jeszcze ciekawsze ani wieczorem, ani rano nie napotkaliśmy tam żywej duszy...
Podróż umilała nam też myśl, że jesteśmy 3 pokłady niżej niż nasz samochód. To są te fragmenty statku, które jako pierwsze szczelnie zamknęli z ludźmi w środku jak tonął Titanic :) Odwiedziliśmy też "supertani" sklep bezcłowy i po raz pierwszy zatęskniliśmy za Polską (a przynajmniej naszymi cenami :) ).


Suma summarum dopłynęliśmy cało, zdrowo i z prawie wszystkim co planowaliśmy zabrać. Podróży nie przeżyły tylko warzywa, zdaje się, że dwukrotne zamarznięcie i odmarznięcie im nie pomogło za bardzo, ale liczyliśmy się z tym. Zresztą nie było ich zbyt dużo.

2 komentarze:

  1. Pierwszy!

    Super żaglowiec, trzeba było zamienić tą łajbę Stena Line czy cokolwiek na Fregatę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. super pomysł, będę subskrybować :D

    OdpowiedzUsuń