środa, 14 stycznia 2009

W banku

Hej!

Póki co zwiedziliśmy jedynie kampus (ale za to dość dokładnie) i częściowo Miasteczko Studenckie, zdjęcia i dokładniejsze opisy będą później. Jednakże podczas załatwiania różnych pilnych spraw w ciągu pierwszego tygodnia pobytu byliśmy świadkami dość nietypowych scen w banku Nordea. Mianowicie przyszedł pan, ledwo stojąc na nogach, w obdartych ciuchach, taki typowy fluś (nie - nie typowy fluś spod budki z piwem, z żoną i dziesiątką dzieci w domu, rozdysponowującymi pozostałą połowę renty. Ten pan wyglądał na bezdomnego. - przyp. tłum.), silny zapach alkoholu wkomponowywał się elegancko w smród od dawna nie pranych ubrań i nie mytego ciała, wziął numerek i usiadł w kolejce. Chwilę później nadeszła jego kolej i pan ten, mocno niepewnym krokiem podszedł do okienka po czym odszedł stamtąd z kartą kredytową w ręku... Nie wiem czy w GE by to przeszło, może niech się wypowie ekspert ;)
Jakby tego było mało niedługo po nim do tegoż samego okienka podszedł inny pan. Na oko 40-50 lat, zwyczajnie ubrany i zupełnie normalnie wyglądający, z siatką. Warto tu nadmienić, że pani w tymże okienku wyglądała na damę - zadbana, elegancka, spokojna. No więc ów pan zaczął wyjmować ze swojej siatki plastikowe świnki-skarbonki pełne drobniaków i jedną po drugiej podawał pani, ona je jakoś otwierała (rozkręcała kawałek dna?), po czym z miną pokerzysty wytrząsała z niej drobne do bankowego, plastikowego worka. Każdą z 4 skarbonek wytrząsała parę minut. Na koniec lekko się uśmiechnęła, zamknęła szczelnie worek, skinęła panu głową i się rozeszli każde w swoją stronę :) Istny Monty Pyton, myślę, że powinni się wybrać do Finlandii po natchnienie.

Pozdrowienia

5 komentarzy:

  1. oj, widzis biedny kraj ta finlandia. nie na darmo szwedzi się śmieją, ze mają tylko lasy. a tak poważnie to lubię finów.

    jakie stylowe budowanie napięcia, istny talent pisarski. "to te pokłady pierwsze tonęły z zamkniętymi ludźmi". zapach alkoholu wkomponowywał sie elegancko.. nie znałem Ciebie Asiu (no chyba że wspólnie piszecie) od tej strony. moze sie minęłaś z powołaniem?

    czekam na więcej, choć czuję się zdepersonalizowany taki, chyba lepiej, jakby każdy dostał z osobna maila, nawet jeśli z tą samą treścią

    kramar & ha det bra där uppe!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas jest wszechpotężne Ryzyko i jego odwrotna strona, Sprzedaż, to oni toczą wojny a na pobojowisku powstają zasady komu dajemy i co. Biorą pod uwagę wiek, płeć, zarobki itd. o wyglądzie żula i zapachu alkoholu chyba nie pomyśleli :D

    A może te skarbonki to jakiś standard jest i pani w okienku była przygotowana na nie? Pewnie IKEA od razu w zestawie z otwieraczem sprzedaje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no wlasnie jak nam powiedziala nasza Finka to chyba jest tak, ze klucze do skarbonek sa tylko w bankach! sprytne nie?
    co do mojego talentu pisarskiego - probuje Wam troche ubarwic szara rzeczywistosc ;) nie wiem kiedy mi sie natchnienie skonczy... a! no i mam nadzieje, ze sie nie minelam z powolaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiste!
    Zakłada się konto i dostaje od banku świnkę-skarbonkę! Sweeeeeet

    Jeśli powołanie to rozumiem, że następne posty heksametrem daktylicznym?

    OdpowiedzUsuń
  5. Noo nareszcie zobaczyłem w opisie Asi link do bloga. Będe śledził, bankowa historia dosc intrygująca :) A tymczasem czas sie pouczyć neuro sreuro (ps. dziś dla odmiany neurologi jechali na ortopedów).
    pozdrowił

    OdpowiedzUsuń