Na wstępie chcieliśmy się pochwalić wszystkim, którzy jeszcze nie wiedzą i z którymi nie udało nam się spotkać podczas tego krótkiego pobytu w Polsce, że - jak widać na zdjęciu - zaręczyliśmy się :) 7 lutego w Laponii. Teraz dopiero zaczynają się schody ... ;)
Wracając jednak do rzeczywistości: po ciężkim tygodniu udało nam się wreszcie wychynąć co nieco zza zaspy i możemy Wam opowiedzieć co u nas nowego. Chociaż właściwie dużo się nie zmienia, poza tym, że musieliśmy zacząć się uczyć, kiedyś ten moment musiał nastąpić. W miniony weekend mieliśmy także wizytację Kuby rodziny co zaowocowało długimi godzinami spacerów :) Zapał gości był tak duży, że udało im się nawet dotrzeć w baaardzo odległe zakątki Turku, gdzie nas jeszcze nie było, wszystko możecie obejrzeć na zdjęciach (link po prawej, jak zwykle). Dołączyliśmy tam również parę zdjęć z pobytu mojej rodzinki. Podoba mi się zwłaszcza to z Mamą i Kubą - nie wiem, które z nich ma lepszą minę :) No i to z moim ukochanym braciszkie
m oczywiście również słodkie, prawda?
Tak sobie teraz myślę, że po ilości zdjęć doskonale widać w jaki sposób spędzaliśmy czas ze swoimi rodzinami. Moi, mimo że byli aż tydzień, preferowali odpoczynek stacjonarny (grę w karty, na kompie - Grześ i oglądanie filmów) co zaowocowało jedynie 5 fotkami. Natomiast Kuby rodzina z werwą godną podziwu przemaszerowała kilometry co uwiecznili na zdjęciach. I to w ciągu zaledwie 3 dni! Trudno powiedzieć czy to za sprawą małej Zuzki, Michała - leśnika czy też Karoliny, dziewczyny Michała, która wydawała się bardzo zainteresowana wszystkim, co tylko można było zobaczyć :)
Co do naszego pobytu w Polsce to jeszcze raz chcieliśmy podziękować wszystkim za gościnę - ze szczególnym uwzględnieniem Marka i jego rodzinki :) Muszę przyznać, że wracając zastanawiałam się czy nie powinniśmy mieć wykupionych przypadkiem podwójnych miejsc na samolot - nasze rodziny się wyjątkowo postarały, żebyśmy "trochę" dojedli. Oczywiście nie trzeba było nas namawiać :) Tyle, że po powrocie musiałam zwiększyć ilość treningów z 2 do 3 tygodniowo. Nie żeby mi to miało zaszkodzić. Muszę się przyznać, że minęło dopiero parę tygodni a ja już tęsknię za domem... Nie mogę jednak powiedzieć, że mi tu źle, zaaklimatyzowaliśmy się już całkiem nieźle. Zaczęła się praca. Teraz czekamy z niecierpliwością na kolejnych gości.
Aktualizacja: na szczęście wreszcie zawitała do nas wiosna i nie musiałam Was straszyć zdjęciami kwietniowej zimy, chociaż już parę takich miałam przygotowanych, jak np. to obok ;) Teraz temperatury ujemne są już na szczęście tylko nad ranem. Pozdrawiamy :)
sobota, 28 marca 2009
Rodz(i/y)nki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A propo drugiego zdjecia: co robil Zachary Quinton ( http://www.hmtk.com/wp-content/uploads/2007/05/sylar.png ) w Turku?
OdpowiedzUsuńa kto to jest Zachary Quinton
OdpowiedzUsuńzaręczyliście się? brawo, gratuluję! (chlip chlip, buuuu, siorbanie łez nosem, buuu)
OdpowiedzUsuńJak to się stało, że data wpisu jest 28 marca, a pojawił się on dopiero wczoraj?
OdpowiedzUsuńNo ale odbiegam od tematu.
#17 ten smok/krokodyl(?) ma jakieś dosyć ostre części jak na plac zabaw dla dzieci (chyba, że to dzieło sztuki?)
#27,28 niezła pajęczynka, dawno nie robili porządków :)
I jakaś straszna zima tam u Was, wszystko skute lodem ... nie to co u nas, ostatnio 20 stopni :D
no bo napisalam to 28 marca, a opublikowalismy wczoraj :) ale na pocieszenie dzis leci nastepny :)
OdpowiedzUsuń