poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Leniwy weekend

Witajcie!

W miniony weekend dopadła nas wszechogarniająca fala lenistwa. Może to mieć jakiś związek z medyczną imprezą z okazji zakończenia bloku, na której byliśmy w piątek. Co ciekawe na tę imprezę zaproszeni byli również profesorowie z poszczególnych kończących się właśnie przedmiotów (tzn. neurologia, laryngologia, psychiatria i chyba jeszcze med.rodzinna), których to parodiowali studenci w krótkich przygotowanych przez siebie skeczach. Mimo że, jak wiecie, nie mówimy z Kuba po fińsku to parodie były na tyle udane, że bez trudno rozpoznawaliśmy o kogo chodzi i śmialiśmy się w głos razem z resztą towarzystwa. Dodam dla ułatwienia, że egzaminy z tych przedmiotów odbędą się dopiero za miesiąc! Na AMG to jest nie do pomyślenia, żeby nabijać się z Profesora przed egzaminem. Właściwie to jest niemożliwe, żeby nabijać się z Profesora w ogóle kiedykolwiek jeśli ów Profesor znajduje się w tym samym pomieszczeniu :) Bardzo się cieszyliśmy, że fińscy studenci nas zaprosili, tym bardziej, że w cenie biletu dodatkowo (oprócz alkoholu) było również bardzo smaczne jedzenie. I większość osób była poprzebierana za inne (niż lekarz) zawody.

Sobotni wieczór natomiast spędziliśmy w gronie naszych znajomych z Laponii. Najpierw - tradycyjnie - w saunie. Potem wszyscy przyszli do nas i gotowaliśmy razem jakąś odmianę spaghetti. Niestety, z powodu francuskiego-angielskiego naszego kolegi doszło do małej pomyłki, której efektem było ugotowanie 2 kilogramów makaronu zamiast 1 i trochę :) na 8 osób. W wyniku tego nieporozumienia niedzielny lunch również spędziliśmy w tym samym gronie i również jedliśmy makaron z mięsem mielonym i sosem :) Tak naprawdę to myśmy z Kubą zjedli ten makaron jeszcze na kolację, po czym resztę wyrzuciliśmy do śmieci! :) Do teraz makaron krąży nam w organizmie.
Zaraz po obiedzie (aby oczyścić się z makaronu) pojechaliśmy na spacer na wyspę z jeziorem w środku, 10 km od Turku. W miasteczku studenckim jest już prawdziwa, choć jeszcze trochę chłodna, wiosna. Jakież było nasze zdziwienie jak 10-15 km dalej okazało się, że jezioro jest zamarznięte na tyle, że spokojnie da się na nim stanąć, a nawet przejść kilka kroków a wszędzie wokół zalegają jeszcze resztki roztapiającego się śniegu!
Z tej wycieczki zdjęcia znajdziecie po prawej, tylko musimy je najpierw zebrać od 3 różnych osób i przejrzeć.
Pozdrowienia




3 komentarze:

  1. Pierwszy! :)

    Zajebiaszcze są zamarznięte jeziora. No i fotki też niczego sobie ...
    Do niedawna jeszcze Borowo u nas też było skute, ale to już przeszłość. Teraz to już czekam na sezon plażowy, pierwsze wyjście nie wypaliło, bo jak sobota była piękna, to niedziela brzydka i musiałem odwołać :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Młodszy aspirant Wojciech Schmelter z komendy powiatowej w Świeciu został zaproszony do Szkoły Podstawowej w Czaplach i poproszony o przeczytanie dzieciom bajek w ramach akcji ”Cała Polska czyta dzieciom”. W wyborze odpowiedniej lektury policjantowi pomogła jego 3,5 letnia córka, która pożyczyła swoją książę z wierszami dla dzieci. Uczniowie podstawówki usłyszeli m.in. ”Stefka Burczymuchę”, ”Pawła i Gawła”, ”Kaczkę dziwaczkę” i inne znane utwory.


    Na zakończenie policjant tłumaczył dzieciom jak niebezpieczne jest chodzenie po zamarzniętych stawach czy jeziorach oraz gdzie można się bawić, by uniknąć zagrożeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś sugerujesz ...? czy po prostu zazdrościsz ;)

    OdpowiedzUsuń